DSV pomoże wyprodukować Mercedesy

Na początku roku Valmet Automotive podpisało kontrakt z DSV Road Finland na kompleksową obsługę logistyczną na kierunku z Europy do Finlandii. W ramach umowy, DSV zajmie się transportem części i komponentów z linii produkcyjnej do fabryki docelowej.
Valmet Automotive to firma wytwarzająca zarówno samochody (Finlandia), jak i komponenty do samochodów (Niemcy i Polska). Pod koniec 2012 roku Valmet Automotive zawarło 3 letni kontrakt na produkcję ponad 100,000 Mercedesów A klasy w fabryce w Uusikaupunki, Finladnia. DSV natomiast, jako jedna z trzech wybranych firm logistycznych, będzie zajmować się transportem elementów niezbędnych przy produkcji.
Zależało nam na wprowadzeniu innowacyjnych i skutecznych metod transportu. Dlatego też postanowiliśmy podjąć współpracę tylko z takim partnerem, który był gotowy zaoferować nam odpowiednią kombinację wiedzy, pokrycia geograficznego oraz zorientowania na elastyczność procesów – mówi Kalle Nuutila, Manager Transportu w Valmet Automotive.

Re: Szkoda calkowita i co dalej?

dr.hayd napisał:

> Potem ubezpieczyciele się scwanili: od sumy ubezpieczenia odejmowali wartość

> pozostałości (czyli wyceniali wrak wg. swojego widzimisię – zwykle dość wysoko) i

> zostawiali Cię z pomniejszonym odszkodowaniem i rozbitym samochodem.

Tylko ze nawet wysoka wycena wraka nie ma w takim przypadku wplywu na to ile w sumie dostanie.

Mialem to samo (PZU)

Wycenili wrak, odjeli od wartosci auta i wyplacili mi po paru dniach – to tzw. kwota bezsporna.

Potem wystawili wrak na aukcje (w moim imieniu) a wygrywajacy zaplacil mi kase.

Z umowa sprzedazy zglosilem sie do PZU, ktore dodatkowo wypalcilo mi roznice do pelnej wartosci ubezpieczenia, bo wrak „poszedl” za mniej niz sami oszacowali.

Wiec niezaleznie za ile by poszedl wrak i tak TU (przynajmniej PZU) doplaca do pelnej wartosci ubezpieczenia.

ps

kiedy sprzeda sie wrak drozej niz wyceniono, w sumie mozna dostac wiecej niz wynika z wartosci ubezpieczenia



* Zosia – pasterka z „Dziadów” (cz.II) przebywała w czyśćcu, gdyż za życia nie chciała się pieścić z chłopcami, o czym winny pamiętać nasze koleżanki.

Re: można…ale po co?

daria.1 napisała:

> Polacy zaradni ? tylko debil kupuje stare wypierdziane auto po dzwonie z kręcon

> ym licznikiem i jeszcze się cieszy.

> Jak ci pasuje to ok,idz do lumpeksu i kup sobie majtki ,skarpetki – jeszcze ca

> łkiem dobre

> 80 % kupuje stare bo ich nie stać na inne , 10 % kupuje stare rzęchy ale wyżs

> zej klasy ze względu na kompleks małej pytki ,to zakompleksienie ludzie (potem

> łatają w warsztacie u Zenka swoje przelatane prestiżowe A6 LUB BMW i udają Gr

> eka )

> Dla mnie nowe auto to bezpieczeństwo lubię zapach nowości a nie cap po Turasie

> ,Arabie czy innym takim

> (condony też można umyć -będzie taniej )

>

>

Ja nie mówiłem o wypierdzianych szrotach od Zenka ze stodoły 😉

Ja mówiłem o zadbanych 3-4-5-6 letnich samochodach tańszych od nówki z salonu o 25 tys.zł 😉

Zadbane 4-5 letnie autko (bez dzwona) jeździ tak samo jak nówka a kosztuje 25 tysięcy zł mniej ! SZOK ! To dlatego Polacy nie kupują nowych aut bo są za drogie !!! 😉

Polacy są cwani i zaradni życiowo ! Polacy nie są bogaci…ale nie są też FRAJERAMI żeby topić oszczędności 6 lat ciężkiej pracy w nówkę z salonu hehe 😉




Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne…ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają …To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają…coś więcej niż tylko „hau hau” 🙂

Re: KLE KLE w uszach :)

Popijajac martini przetlumaczylem twojego posta misiaczku mojej Tajce,…. stwierdzila ze jezeli jest wiecej takich zjebow w moim kraju to sie zgadza na Meksyk, albo walimy do Tailandii….. nie chce sie spotkac z takim downem na ulicy a jeszcze mniej na skrzyzowaniu…

buhahahahahahahahaa

kle kle…. stan na jakiejs stacji benzynowej i poczekaj na R6 bejce patrz tylko na to co tankuje bo po dzwieku to niebardzo…..

buahahahahahahhahahahaah

a teraz idz do polo, wiem ze w PL zimno jest i pobaw sie ptaszkiem.

Laura Hołowacz, Prezes CSL: „Doświadczenie – to przyszłość firmy”

Morza i Oceany: – Jaki to był rok dla CSL?

Laura Hołowacz, Prezes CSL – Pracowity, owocujący – mimo pojawiających się znamion recesji gospodarczej – wzrostem uzyskiwanych obrotów oraz pozyskiwaniem nowych klientów. Działalność naszej Spółki uzyskała pozytywną ocenę audytorów zewnętrznych, o czym świadczy choćby tegoroczna certyfikacja Systemu Zarządzania Jakością według normy ISO 9001:2088 oraz przyznany nam w październiku przez międzynarodową wywiadownię gospodarczą D&B Poland Certyfikat Wiarygodności Biznesowej 2012. Podjęliśmy także decyzję o zainwestowaniu w przyszłą docelową siedzibę naszej firmy na terenie Łasztowi – historycznego centrum portowego Szczecina.

Morza i Oceany: – Mówi się, że 2013 rok nie będzie takim diabłem (kryzysem) jak go malują. Czy podziela Pani Prezes ten pogląd?

Laura Hołowacz: – Należy oczywiście spodziewać się trudności i kłopotów wynikających z zapowiadanego dalszego spowolnienia gospodarczego na rynku krajowym i zagranicznym. Spowolnienia, a nie jakiejś katastrofy. Dla spedytorów będzie ono różne, zależne od kierunku strumienia i rodzaju obsługiwanych ładunków. Wiele również zależeć będzie od zdolności takich jak my przedsiębiorstw do znajdowania i wpasowywania się w pojawiające się nisze usługowe.

Re: Aveo – skrzynia biegów

To masz samochod na podnosniku u mechanika a tu sie pytasz z czego tam cieknie? To mechanik nie wie?

Skrzyni w takim samochodzie przewaznie nie oplaca sie remontować. Uzywana skrzynia 500-600 zl a jak juz halasuje (nie dziwi jak brakuje oleju) to raczej nie jest z nia dobrze.



Mężczyzna odkrył kobietę, wynalazł seks. Kobieta odkryła seks, wynalazła ból głowy.

Mężczyzna odkrył handel, wynalazł pieniądze. Kobieta odkryła pieniądze, to zrujnowało mężczyznę

Blisko 2 mld zł z e-myta w 2013 roku. Najbliższe rozszerzenie systemu viaTOLL za trzy miesiące

Kolejne kilometry dróg krajowych i autostrad zostaną objęte elektronicznym systemem poboru opłat. – Najbliższe rozszerzenie będzie miało miejsce na początku przyszłego roku – mówi Marek Cywiński, dyrektor generalny Kapsch Telematic Services, operatora systemu. Dziś viaTOLL działa już na blisko 2 tys. kilometrów. Za pięć lat ma być ich trzy razy więcej. Resort transportu i GDDKiA do e-myta chcą włączyć także prywatne odcinki autostrad. Rozmowy trwają.

– Do 2018 roku docelowo 7 tys. kilometrów dróg ma być objętych systemem. Krajowy Fundusz Drogowy oczekuje w tym okresie wpływów na poziomie 23 mld zł – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marek Cywiński, dyrektor generalny Kapsch Telematic Services.

Od lipca ub.r. do połowy sierpnia br. system przyniósł drogowcom 1 mld zł. Szacunki pokazują, że w przyszłym roku ma to być około 1,9 mld zł. Też jeszcze w tym roku viaTOLL ma zacząć na siebie zarabiać.

– Założenia dotyczące przychodów są realne, w takim stopniu, w jakim realny jest harmonogram oddawania kolejnych dróg płatnych. Przykład działania systemu przez ponad rok wskazuje na to, że prognozy zostały przekroczone i system przynosi większe przychody niż założono wcześniej – mówi dyrektor KTS.

Budowlańcy zarzucają GDDKiA brak dialogu i działanie na ich szkodę

– W tej chwili branża budowlana jest w sytuacji dramatycznej. Pracę może stracić prawie 150 tysięcy ludzi – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Dawid Piekarz, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Przedstawiciele tej branży wystosowali wczoraj list otwarty do ministra Sławomira Nowaka, w którym oskarżają GDDKiA o brak woli rozwiązywania problemów i w konsekwencji doprowadzanie do zatorów płatniczych, bankructw i rozgrzebanych placów budowy.

Do zapaści sektora przyczynił się system wyboru wykonawców, a także zarządzania kontraktami – piszą w liście przedstawiciele branży budowlanej. Wszystkie te kwestie leżą w gestii zamawiającego, którym często jest Generalna Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. A dzieje się tak, ponieważ obwiązująca ustawa o zamówieniach publicznych oraz stosowana praktyka, nie dają firmom możliwości wpływania na warunki realizowanej inwestycji.

– Największy problem trapiący branżę budowlaną, dotyczy braku rozliczania kontraktów, które w dużej mierze są finalizowane bądź już się zakończyły. Bardzo często mamy do czynienia ze zjawiskiem przeciągania pod takim czy innym pretekstem odbioru robót po to, żeby móc za nie zapłacić później – informuje Dawid Piekarz. – Wykonawca zapłaty nie otrzymuje i słyszy: idź do sądu.